Słowo Bp. Adriana Galbasa SAC do kapłanów

Drodzy Bracia,

jesteśmy, pewnie każdy z nas po raz pierwszy, w takiej sytuacji, że prosimy dziś naszych wiernych, aby nie przychodzili do kościoła na msze św. Dotychczas prosiliśmy ich o coś przeciwnego i mamy nadzieję, że niebawem poprosimy ich o to znowu. Dziś jednak powinni pozostać w domach. Zaapelujcie o to do nich. Możecie wysłać do nich jeszcze sms, zadzwonić, dotrzeć w inny sposób. Jednomyślnie apelują o to lekarze. Apelują biskupi. Zwłaszcza dotyczy to osób starszych, których przecież w naszych kościołach jest najwięcej. To wynika z miłości bliźniego. Tak zrobiłby Chrystus. Zatroszczyłby się o człowieka. Jesteście bliżsi waszym wiernym niż biskup. Jesteście ich duszpasterzami, a często autorytetami. Jesteście ich przyjaciółmi.

Tych, którzy pójdą do kościoła poproście, by przyjmowali komunię świętą na rękę. Nie obrażą w ten sposób Chrystusa, a pomogą sobie i innym.

Ci, którzy posłuchają waszego apelu i pozostaną w domach, niech przyjmują komunię świętą na sposób duchowy (wyjaśniajmy jej sens!!!) oraz uczestniczą w transmisjach mszy św. za pośrednictwem mediów.

Jednocześnie sami dużo się módlmy. Dziś bardzo potrzeba naszej, księży, głębokiej i wytężonej modlitwy. Odprawiajmy jak najczęściej (choć bez ludu) msze św. w intencji o szybkie ustąpienie zarazy, módlmy się różańcem, koronką, Drogą Krzyżową, adorujmy Najświętszy Sakrament. Zapraszajmy po 2-3 osoby, aby zawsze ktoś adorował i by adoracji było jak najwięcej. Podejmijmy także konkretną i surową praktykę postną i zachęcajmy do niej innych.

Drodzy Bracia,

modlitwa i post to podstawa, jednak to nie wszystko. Ludzie potrzebują teraz zwielokrotnionego pocieszenia i obecności swoich duszpasterzy. Wybaczyli nam wiele, lecz jeśli teraz ich opuścimy, nie wybaczą nam nigdy. Od tego, jak się teraz zachowamy, w dużym stopniu może zależeć przyszłość Kościoła w Polsce.

Dlatego mobilizujmy się do wytężonej, ofiarnej pracy. To nie jest czas wakacji, to jest czas ewangelizacji. Wiele razy mówiliśmy o tym, by wychodzić do ludzi, teraz musimy to robić, bo ludzie nie mogą przyjść do nas.

Pierwszym sposobem takiego wyjścia jest Internet. Tam, spotkamy przede wszystkim młodych. Spotykajmy się z nimi w blogach, vlogach, filmikach i czym tylko jeszcze. Bądźmy z nimi w łączności, choćby tylko (lub przede wszystkim) wirtualnej.

Internet to jednak nie wszystko, nie każdy z niego korzysta. Nie korzysta wielu starszych. A dla nich ten czas jest szczególnie ciężki. Wszystko przyszło nagle, szybko, niespodziewanie. Trzeba więc do nich pójść, zadzwonić, spotkać się, być. Dajmy im też numer telefonu, pod którym będziemy dostępni (nie wystarczy numer do kancelarii parafialnej). To ma być numer telefonu, który da wiernym poczucie, że ich duszpasterz jest blisko i w każdej chwili jest gotowy im pomóc.

Upewnijmy się też, czy ludzie starsi, a zwłaszcza starsi i samotni mają konieczne środki do życia (zakupy, lekarstwa etc.). Nie wystarczy tego zlecić. Tego trzeba dopilnować osobiście.

Do domów naszych parafian już pukają (albo zrobią to za chwilę) przedstawiciele rozmaitych apokaliptycznych sekt! Nie czekajmy! Zapukajmy i my!

Ważna jest też nasza dyspozycyjność w sakramencie pokuty. Jeśli praktykujemy spowiedź w konfesjonale, wówczas ustawmy tam (od strony penitenta), pojemnik ze środkiem dezynfekującym, by każdy po spowiedzi wytarł folię oraz inne miejsca, których dotykał. Zorganizujmy także możliwość spowiedzi poza konfesjonałem (w oddzielnym, schludnym pomieszczeniu, z zachowaniem koniecznej odległości między spowiednikiem, a penitentem). I najważniejsze, by ludzie wiedzieli kiedy mogą się wyspowiadać lub porozmawiać ze swoim duszpasterzem.

Nie ma katechezy, nie ma rekolekcji, nie ma spotkań z grupami. Jest czas! On nie jest dla nas, on jest dla Chrystusa i dla naszych braci i sióstr! Ofiarujmy go im!

Drodzy Bracia,

propozycji duszpasterskich na najbliższe dni może być wiele. Wymieniajmy się nimi. Pomagajmy sobie!

W Dziejach Apostolskich czytamy opis pierwszej wspólnoty chrześcijan, których ożywiało jedno serce i jeden duch „Nikt nie nazywał swoim tego, co posiadał, wszystko mieli wspólne” (Dz 4,32). Wszystko, to nie znaczy tylko rzeczy materialne. Wszystko, to znaczy wszystko: szczęścia i nieszczęścia, radości i smutki, dole i niedole. My teraz też mamy wspólny dramat, spowodowany zarazą i w jego przeżywaniu musimy się wspierać! Przede wszystkim jednak musimy wspierać naszych braci i siostry, którzy mogą czuć się jak Hiob, pozbawieni prawie wszystkiego: w smutku, w niepewności, w zagrożeniu życia. Mogą także czuć się opuszczeni przez Boga. Pomóżmy im! Obyśmy także i my przeżyli to, co stało się udziałem wspólnoty w Jerozolimie, że „Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Towarzyszyła im bowiem wielka łaska” (Dz 4,32).

Biskup Adrian Galbas SAC