Piątek II tygodnia Adwentu

Adwentowe Lectio Divina

                                Piątek II tygodnia Adwentu

Lectio

Przeczytaj powoli i uważnie tekst Mt,11,16-19. Pomyśl o czym on mówi? Czy te słowa coś znaczą dla Ciebie? Co?

Meditatio

a/ „Jak się chce psa uderzyć – kij zawsze się znajdzie” mówi popularne przysłowie. Jak się chce żyć z daleka od Boga, to jakiś powód na pewno się pojawi: albo że to bujda z tą wiarą, albo że ona nic nie daje, albo że Bóg jakiś nieczuły i pozwolił na raka, na AIDS i na obozy koncentracyjne, a teraz jeszcze na covid, albo że Ci co żyją bezbożnie są często lepsi od tych z pierwszych kościelnych ławek, albo że ten Kościół to „Boży” jest tylko z etykiety, albo że …..(proszę sobie dopisać, albo dopowiedzieć). Litania bardzo długa…

O tym jest ten dzisiejszy kawałek Ewangelii, który medytujemy. „Przyszedł bowiem Jan: nie jadł ani nie pił, a oni mówią: Złych duch go opętał. Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije, a oni mówią: oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. Zawsze się nie podoba, zawsze nie tak! Jak małe dzieci, które nie mogą się zdecydować na żadną zabawę: ani zabawa w pogrzeb – bo pewnie za smutna, ani zabawa w wesele, bo pewnie za wesoła. Zawsze nie tak! Nie dogodzisz!

b/ A może to też mój problem, moja maniera? Może sam też jestem jak takie rozkapryszone dziecko, któremu zawsze coś się nie podoba? Czy mogę o sobie powiedzieć: jestem człowiekiem stałym, konsekwentnym, wiernym? A może moje życie wygląda trochę jak rozkopany ogródek? Tu zacząłem kopać – przestałem, tam pokopałem – przestałem, jeszcze gdzieś spróbowałem – przestałem. I nic nie urosło. Stracone siły, zmarnowany czas, zużyte narzędzia, a nic nie urosło! Może tak jest też u mnie?

Oratio

Panie Jezu Chryste, Ty jesteś wierny. Twoja miłość jest stała, pewna i mocna. Ty dając Słowo – Słowa dotrzymujesz, dając obietnice – obietnice wypełniasz, a zapraszając – zaproszenia nie anulujesz. U mnie często jest na odwrót: zmieniam reguły w trakcie gry. Wiem, że to jest „zachowanie niesportowe”, że to jest „nie fair”, a jednak tak robię. Cierpię z tego powodu, a jednak tak robię! Wielu ludzi ode mnie przez to uciekło, zmęczeni moją kapryśnością – a jednak tak robię! Na tyle spraw nie mogę się wciąż zdecydować, także na to, żeby Ciebie wybrać, żeby za Tobą pójść. Na przepadłe! Jakaś niewidzialna siła trzyma mnie, niczym psa na smyczy, niczym więźnia w kajdanach, niczym statek przy lądzie. Chcę i nie chcę! Chcę i nie robię. Jestem jak chór w operze, który śpiewa: „idziemy, idziemy, idziemy”, ale donikąd nie idzie. Tylko stoi i śpiewa! Ciągle wymyślam jakieś kontrargumenty, ciągle odkładam, ciągle czekam! Lata lecą, a ja nie wiem o co ma przede wszystkim chodzić w moim życiu. I tracę mnóstwo Twoich darów, Twoich łask, Twoich wsparć i Twoich propozycji. Stoję w miejscu, jak dziecko znudzone kolejnymi zabawami. Jestem niewolnikiem siebie samego. Swoich zachcianek swoich  kaprysów. Pomóż mi, Panie Jezu Chryste. Powtarzam dzisiaj modlitwę św. Mikołaja z Flue: „Panie daj mi to wszystko, co mnie do Ciebie zbliża, zabierz mi to wszystko co mnie od Ciebie oddala i uwolnij mnie ode mnie samego”. Amen!

Contemplatio

Uwielbiaj Boga, słowami, którymi On Sam przedstawił się kiedyś Mojżeszowi:

Jestem, który Jestem! (Wj 3,14)

Powtarzaj te Słowa w sercu. Podziwiaj stałość Boga względem Ciebie. Stałość Jego miłości.

Actio

Spróbuję dzisiaj zrobić przegląd obietnic, które komuś uczyniłem, a których nie zrealizowałem. Obietnic niespełnionych z powodu zmiany humoru, kaprysu, kolejnej chimery. Jeśli na takie natrafię – spełnię przynajmniej jedną z nich. Dzisiaj!Edit